Kawah Ijen – czy warto na własną rękę?

Naszym głównym punktem na Jawie był wulkan Kawah Ijen. To z jego powodu zatrzymaliśmy się w okolicach Banyuwangi, a dopiero na miejscu okazało się, że sam region jest równie zachwycający i warty odwiedzenia (więcej możecie przeczytać w poście Banyuwangi – skrawek Jawy, pola ryżowe i najmilsi ludzie świata)

Na początku myśleliśmy o wyprawie na własną rękę. Przeczytaliśmy opisy blogerów (szczególnie pomocne były wskazówki Pojechanej oraz DC Adventures ) i zaplanowaliśmy spory budżet 400 000 rupii/os na wyprawę na Ijen. Jednak na miejscu okazało się, że gospodarz może nam zaoferować zorganizowaną wycieczkę z grupą za 300 000 rupii/os. Nie zastanawialiśmy się długoJ i to była świetna decyzja. Dlaczego?

Warto iść z przewodnikiem

Sam bilet wstępu kosztuje 150 000 rupii/os, do tego trzeba wynająć skuter, jechać po nocy w całkowitych ciemnościach, potem zaparkować ten skuter (i zapewne również za to zapłacić), ale przede wszystkim trzeba przedrzeć się przez bandę lokalnych przewodników, których stało przy wejściu ok. 20 i zastawiali drogę każdemu, kto próbował iść na treking samodzielnie. Pewnie można się z nimi wykłócić, tylko pytanie czy o 2 w nocy naprawdę masz na to ochotę. Szczególnie, że podsumowane koszty wyjdą podobne do naszej zorganizowanej wycieczki.

Co daje ci wejście z przewodnikiem? Spokój 🙂 Samochód zabiera cię i odstawia na miejsce, możesz jeszcze nadgonić trochę snu, podczas wejścia nie martwisz się o nic. Dostajesz maskę, możesz o wszystko zapytać. Nasz przewodnik wiedział gdzie zejść, aby było najlepiej widać, sam robił nam zdjęcia, a potem dopilnował, abyśmy na świt znaleźli się na punkcie widokowym i zobaczyli jezioro, które jest widoczne tylko przez ok. 15 min, bo potem zachodzi mgłą. Moim zdaniem było warto. Dlatego jeśli macie taką możliwość podpytajcie swoich gospodarzy, oni najczęściej wiedzą, kto w okolicy jest przewodnikiem i pomogą w ogarnięciu kierowcy. A jeśli zbierze się paru turystów to razem wyjdzie Was taniej niż na własną rękę.

Trecking na Ijen

Na wulkan wchodzi się w nocy, aby jeszcze przed świtem odwiedzić kopalnie siarki i zobaczyć tzw. Blue fires. Sam trekking trwa ok 1,5 godziny, ale wchodzi się całkowicie po ciemku. Warto mieć ze sobą latarkę czołówkę, no i ciepłe ubranie. Wulkan leży na wysokości 2799 m n.p.m. co powoduje, że jest znacznie chłodniej niż na polach ryżowych (nie sprawdzaliśmy, ale zakładam, że było ok. 10 stopni). Najlepiej sprawdza się bielizna termiczna i ubranie „na cebulkę”. Niestety zapach siarki przenika wszystko, więc przygotujcie się, że ciuchy będą do prania.

Sam szlak jest wygodny, choć miejscami stromy. My trafiliśmy na bezchmurne niebo i widok gwiazd nad górami był niesamowity. Już sam spacer sprawił nam ogromną przyjemność. Dopiero nad kraterem przewodnik kazał nam założyć maski (choć tak naprawdę potrzebne były tylko na samym dole, gdzie porządnie się dymiło). W kraterze siarkę czuć już mocno. Trochę od tego mdli, ale bez problemu można oddychać. Zejście do krateru trwa ok. pół godz po skałkach – tu przydają się wygodne trekkingowe buty, jest dosyć ciasno, a jeszcze co jakiś czas mijają cię górniczy, którzy noszą siarkę. Warto schodzić ostrożnie.

Droga w górę krateru i górnik, który na własnych barkach wnosi urobek.
Blue fires naprawdę robią wrażenie!
Miejsce wydobycia siarki.

Blue fires

Przy dobrej pogodzie widać je z dużej odległości. Niebieskie płomienie siarki, która płonie przy zetknięciu się z powietrzem, robią nieziemskie wrażenie. Dookoła jest ciemno. Widzisz sznur światełek turystów, którzy idą z latarkami i w oddali niebieskie ognie, a nad głową gwiazdy. Naprawdę niezapomniane przeżycie i chyba żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać tej atmosfery. Na dole krateru można podejść do płomieni na odległość ok. 50 m.

Najcięższa praca świata

W kopalni pracują górnicy, którzy wydobywają siarkę i na własnych barkach wynoszą ją z krateru w wiklinowych koszykach. Jednorazowo niosą ok. 50-60 kg. Pół godziny stromej drogi po kamieniach. Potem mogą załadować siarkę na wózek – zawsze trochę łatwiej. Biorą na plecy najwięcej jak mogą, bo ich zarobek uzależniony jest od ilości siarki, którą dostarczą do punktu ważenia. Za 1 kg dostają 900 rupii (0,25 zł). Podobno w ciągu miesiąca mogą zarobić ponad 200 dolarów, co w Indonezji jest niezłą pensja. Domyślam się, że drugą dniówkę wyciągają od turystów, którym sprzedają grudki wydobytej siarki, pozują do zdjęć, przewożą na wózkach. Nie zmienia to faktu, że warunki ich pracy są nieludzkie, a wieloletnie przebywanie wśród trujących oparów siarki sprawia, że większość górników nie dożywa 50 lat.

Wschód słońca

W kraterze spędziliśmy ok pół godz. To dużo czasu, aby na spokojnie przyjrzeć się pracy górników i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Jednak i tak byłam zdziwiona, gdy przewodnik zaczął nas popędzać w drogę powrotną. Przecież widzieliśmy już kopalnię, do czego tu się spieszyć? Szybko wyszliśmy z krateru, a potem pognaliśmy wąską ścieżką na punkt widokowy. Po co? Przekonałam się dopiero na górze. Zaczynało już świtać, a z mroku powoli wyłaniało się piękne jezioro o barwie zimnego błękitu. To właśnie jezioro wypełnia prawie cały krater. Pół godz wcześniej staliśmy na jego krawędzi, a nie mieliśmy pojęcia że tam się zjanduje. Teraz pokazało się w całej okazałości zachwycając swoim widokiem. Niestety tylko na 15 minut, bo wraz ze wstającym słońcem stopniowo chowało się za coraz większą mgłą. Dzięki naszemu przewodnikowi udało nam się zdążyć na czas.

Ijen jest niesamowity. Gdy zrobiło się jasno naszym oczom ukazał się kosmiczny krajobraz. Praktycznie żadnej roślinności, szaro – ruda ziemia i fantazyjne wzory na jej powierzchni. Do tego opary, albo siarki albo mgły. I góry wystające zznad chmur. Było naprawdę cudownie i jeżeli ktoś kiedyś będzie w okolicy to jest to zdecydowanie „must see”.

P.S. Nie wierzcie przewodnikom, że dodatkowo w cenie wycieczki zawiozą Was do wodospadu. Pewnie mogą to zrobić, ale po paru godzinach łażenia, zmianie temperatur i nieprzespanej nocy zwyczajnie nie ma się na to siły. Wodospad warto zobaczyć innym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *